Polskie firmy nie myślą wracać z Wielkiej Brytanii do Polski po Brexicie

Nasi rodacy nie obawiają się prowadzić firm w Wielkiej Brytanii. Niepewność związana z Brexitem wcale nie odstrasza przedsiębiorców z Polski. Wręcz przeciwnie, polskie firmy prężnie rozwijają się na Wyspach.

Na ten moment prowadzonych jest około 40 tys. polskich firm, a wartość eksportu do Wielkiej Brytanii w poprzednim roku przekroczyła 57 mld zł. Gdy Brytyjczycy wyjdą z UE, wpłynie to na życie blisko 900 tys. Polaków.

„W przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii musimy liczyć się z nowymi przeszkodami formalnymi, podatkami czy ograniczeniami, które spowodują, że koszty eksportu mogą wzrosnąć. Nie oznacza to, że w przypadku Brexitu Oknoplast zawiesi swoje plany wejścia na rynek brytyjski” – powiedział jeden z przedsiębirców Mikołaj Placek.

Pod koniec ubiegłego roku w Anglii otworzono salon Reserved, a także Inglot. Właściciele mają nadzieję, że ich plany się powiodą, bez względu na to, co wydarzy się w przyszłości.

„Nie widzimy poważnych zagrożeń dla prowadzenia działalności. Mamy jedynie nadzieję, że nie skomplikują się drastycznie procedury celne. W Anglii mamy obecnie 3 sklepy własne, które zlokalizowane są w Londynie, w tym flagowy salon na prominentnej Oxford Street. Prowadzimy również sklep on-line – wylicza prezes Inglot – W związku z licznymi projektami firmy na świecie, podpisaliśmy kontrakt z naszym bardzo doświadczonym partnerem z Irlandii, który zajmie się rozwojem marki poza Londynem. Partner właśnie otworzył sklep w Newcastle i już wspólnie myślimy o Liverpoolu i Manchesterze. Co więcej, przygotowujemy się do wejścia do jednej z sieci premium” – wyjaśnił Zbigniew Inglot. Inglot Cosmetics to jedna z najszybciej rozwijających się firm kosmetycznych na świecie.

Wynajem lokalu na Oxford Street w Londynie jest bajecznie drogi. Gdańska grupa LPP musiała za niego zapłacić około 675 mln zł. Takie kwoty nie zniechęcają jednak przedsiębiorców do działania. Właściciel marki Reserved nie obawiał się otworzyć swojego pierwszego salonu na Wyspach. Udało mu się to na początku września.

„Oxford Street to idealna lokalizacja dla marki chcącej zaistnieć w świadomości zagranicznych konsumentów – stwierdził Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowy LPP S.A.

„Ulicą tą rocznie przechodzi 250 milionów osób, wśród których są zarówno mieszkańcy Londynu, jak i turyści z Wielkiej Brytanii i innych części świata” – dodał.

Z jego wypowiedzi można wywnioskować, iż ma nadzieję na zwrot wszystkich zainwestowanych pieniędzy. Jest to postawa godna pozazdroszczenia.

Optymistycznie nastawiony jest również Konrad Marchlewski, który jest wiceprezesem Atlas SA. Nie zamierza opuszczać Wysp i planuje dalszy rozwój.

„Nie wiemy, jakie będą stosunki handlowe między Londynem a Wspólnotą po wejściu w życie Brexitu. Trzeba brać pod uwagę kwestię ewentualnych ceł, wymogów dla importowanych wówczas produktów. To dla nas atrakcyjny, ogromny rynek. Wszelkie niewiadome powinny się wyjaśnić w ciągu najbliższego roku. Na razie nasza strategia to poczekać. O wycofywaniu się z rynku absolutnie nie myślimy, ale o potencjalnych inwestycjach pomyślimy dopiero po tym, jak zostaną ustalone warunki Brexitu” – powiedział w rozmowie z money.pl.

źródło: money.pl