Wicemarszałek sejmu Joachim Brudziński wyśmiewa ‚premiera’ Schetynę [WIDEO]

Joachim Brudziński urodził się w 1968 roku w Świerklańcu. Był w swojej karierze nie tylko politykiem, ale również dziennikarzem, nauczycielem akademickim oraz politologiem.

Jako polityk jest przede wszystkim wicemarszałkiem Sejmu i to właśnie z pełnieniem tej funkcji przez Joachima Brudzińskiego ma związek poniższy film.

W trakcie przemówienia premier Beaty Szydło totalna opozycja nie zachowała nawet pozorów kultury. Były krzyki, tupanie, wycie, uderzanie w blat i wszelkie inne tego typu zachowania niemieszczące się w repertuarze zachowań ludzi kulturalnych.

Na tę sytuację w sposób humorystyczny zareagował prowadzący w tym momencie obrady wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński:

Zobacz także:  Redaktor Klarenbach dwoma pytaniami zgasił wyrywną posłankę PO [WIDEO]

„Pani premier, bardzo przepraszam. Ja z takim gorącym apelem do Pana przewodniczącego Schetyny, premiera w gabinecie cieni, żeby zechciał wpłynąć na swoich ministrów, wiceministrów w tym gabinecie. Show Panu kradną, Panie przewodniczący” – rozpoczął prześmiewczo Joachim Brudziński.

„Wiceminister spraw zagranicznych w gabinecie cieni nadpobudliwy. Panie przewodniczący, proszę wpłynąć na niego” – kontynuował wicemarszałek.

„Pani premier, bardzo przepraszam za zachowanie wiceministrów gabinetu cieni, wicepremiera gabinetu cieni Grzegorza Schetyny. Bardzo proszę” – zakończył kpić Brudziński.

Wicemarszałek odnosił się do gabinetu cieni nieprzypadkowo. Chodziło oczywiście o to, że ten cały wymyślony przez Platformę Obywatelską Gabinet cieni okazał się jedną wielką porażką i kompromitacja PO.

Zobacz także:  'Niech się pie**olną w łeb!' - Wybitny pisarz młodego pokolenia nie zostawił suchej nitki na KODzie i totalnej opozycji [FOTO]

Gabinet cieni był to byt całkowicie wirtualny. Niczego nie dokonał. Niczego nie zmienił. Niczego nie poprawił. Po prostu powstał i za chwilę bezdzietnie umarł, ciesząc się złą sławą.

Joachim Brudziński nazywał więc posłów Platformy ministrami, wiceministrami czy wicepremierami gabinetu cieni, by ich wyśmiać i przy okazji przypomnieć bolesną porażkę.