Kaczyński twierdzi, że przeczytał ściśle tajny aneks WSI do którego dostęp ma wyłącznie prezydent

Jarosław Kaczyński i raport WSI

Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie aneksu. Twierdzi, że się z nim zapoznał i nie chce żeby był opublikowany. W jakim trybie szef PiS uzyskał dostęp do ściśle tajnego aneksu?

W 2015 roku Jarosław Kaczyński twierdził że nie zdążył przeczytać aneksu do raportu WSI. Kto udostępnił ściśle tajny aneks do przeczytania pomiędzy marcem 2015 a październikiem 2017?

„Ja aneksu o WSI nie zdołałem przeczytać – miałem tyle zajęć, że nie dałem rady – ale nie ulega wątpliwości, że tam musiały być rzeczy, których bardzo obawia się pan Komorowski” – twierdził Kaczyński w marcu 2015 roku w Telewizji Trwam.

„Czytałem aneks WSI. Lepiej będzie, jeśli nie zostanie opublikowany”

Od 2015 roku wiele się zmieniło. – Ja należę do nielicznych ludzi, którzy czytali aneks. Naprawdę lepiej będzie, jeśli nie zostanie opublikowany. To jest moje głębokie przeświadczenie – powiedział tydzień temu szef PiS. Jego słowa cytuje „Gazeta Polska”. Miały paść w czasie zjazdu klubów „GP” w Spale.

– I pan prezydent Andrzej Duda, i pan prezes stoją na stanowisku, że nie ma potrzeby ujawniania tego aneksu; że w tej chwili nie ma takiej konieczności – oświadczył rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński po spotkaniu Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim.

– Pan prezes wspomniał, że na podobnym stanowisku stał śp. prezydent Lech Kaczyński – dodał Łapiński.

Co takiego szokującego znajduje się w aneksie do raportu, że politycy ponad podziałami od wielu lat blokują jego publikację i jakim cudem Jarosław Kaczyński czytał ten ściśle tajny dokument, do którego dostęp ma wyłącznie prezydent Andrzej Duda? Doszło do złamania prawa?

Macierewicz do prezydenta: Oddaj aneks!

Szef MON Antoni Macierewicz ostro zaatakował prezydenta Andrzeja Dudę. Jego zdaniem prezydent ma wręcz „blokować przekazanie aneksu do raportu z likwidacji WSI”.

– Prezydent Andrzej Duda powinien zwrócić Służbie Kontrwywiadu Wojskowego aneks do raportu z weryfikacji WSI ze względu na zawarte w nim, a potrzebne kontrwywiadowi wojskowemu informacje – powiedział minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w TVP1.

– Natomiast jeżeli Kancelaria Prezydenta ma obowiązek zwrócić go do SKW, jeżeli jest to niezbędne do opublikowania następnego uzupełnienia. Z chwilą kiedy przestała działać komisja weryfikacyjna, to jej kontynuatorami jest szef SKW i szef SWW – stwierdził.

Zobacz także:  Czy Ryszard Petru to człowiek podstawiony przez Jarosława Kaczyńskiego?

– Blokowanie przekazania tego raportu z powrotem do SKW jest działaniem nieroztropnym i dla Polski naprawdę niekorzystnym – dodał Macierewicz.

– Jeżeli pan prezydent zdecydował się nie publikować raportu, chociaż ustawa tak stanowi, to jest w jego uprawnieniach. To jest zupełnie bezsporne – ocenił.

Historia aneksu WSI

Po opublikowaniu raportu w 2007 roku przez Antoniego Macierewicza aneks został przekazany do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ten jednak nie zdecydował się na jego publikację, podobnie jak jego następcy Bronisław Komorowski i Andrzej Duda.

Antonii Macierewicz w połowie 2015 roku zapowiadał ujawnienie aneksu do raportu z likwidacji WSI po wyborach parlamentarnych. Jak wówczas tłumaczył, raport mógłby zostać ujawniony natychmiast, ale prezydent musiałby się zwrócić do premier Ewy Kopacz o kontrasygnatę.

– Gdyby pan prezydent dał to pod rozwagę pani premier Kopacz, aneks nie zostałby opublikowany. Tak mi się wydaje – mówił Macierewicz w październiku 2015 roku.

Blokowanie publikacji

Zanim doszło do sporządzenia ostatecznej wersji aneksu, zgodnej z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, członkowie komisji weryfikacyjnej mieli problemy, które zaczęły się jeszcze przed decyzją Trybunału.

W listopadzie 2007 r. Bronisław Komorowski zaraz po tym, jak został nominowany na stanowisko marszałka sejmu, zmusił posła Antoniego Macierewicza do ustąpienia z funkcji przewodniczącego komisji weryfikacyjnej – został nim b. premier Jan Olszewski.

Kilka miesięcy później, w marcu 2008 r., kilku członkom komisji weryfikacyjnej odebrano dostęp do tajnych dokumentów – było to w czasie, gdy szefem ABW był już Krzysztof Bondaryk. Cofnięcie certyfikatów poprzedziły publikacje Agnieszki Kublik i Wojciecha Czuchnowskiego w „Gazecie Wyborczej” o rzekomym nielegalnym kopiowaniu dokumentów; wspomniany duet opublikował także nazwiska członków komisji weryfikacyjnej.

Kolejną próbą zablokowania publikacji aneksu były doniesienia prasowe o tym, że tajny dokument można rzekomo „kupić na bazarze”. Pisała o tym Anna Marszałek w „Dzienniku”.

Opublikowanie aneksu zablokowała też Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy. Prokuratura zmuszona była umorzyć śledztwo w sprawie możliwego wycieku ściśle tajnych dokumentów z aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, ponieważ Kancelaria Prezydenta odmówiła wydania śledczym aneksu, więc nie można było stwierdzić, czy doszło do przestępstwa – poinformował portal TVP Info.

– Kancelaria prezydenta odmówiła udostępnienia tzw. Aneksu do Raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI oraz wojskowych jednostek organizacyjnych. W związku z tym śledztwo w tej sprawie zostało umorzone na podstawie art. 17 par. pkt 1 kpk wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa – powiedział w rozmowie z tvp.info prok. Michał Dziekański rzecznik stołecznej prokuratury okręgowej.

Zobacz także:  Burza! Polityk PiS: Kaczyński winny zdrady Andrzeja Dudy

Witold Gadowski: Aneks jest niewygodny dla wszystkich?

– Co z aneksem do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych? Kiedy prezydent Duda będzie łaskaw odtajnić ten dokument? Czy też zatrudnianie kolegów z „Gazety Wyborczej” i Platformy Obywatelskiej zajmuje mu zbyt dużo czasu? A może ten aneks jest niewygodny dla wszystkich? Tym bardziej chcielibyśmy go poznać, a ja na pewno – mówi Witold Gadowski, dziennikarz śledczy.

Nagranie od 6:10:

Grzegorz Braun: Zasada „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych” jest dotrzymywana także przez obecny układ

– Dlaczego rząd PiS nie przeprowadza lustracji? To jest bardzo dobre pytanie. Dlaczego rząd warszawski aktualny, dlaczego pani premier, pan prezes naczelnik ani pan prezydent belwederski nie martwią się jakoś specjalnie o to, co jak się zdawało było ich zmartwieniem, zanim nie zajęli tych komórek do wynajęcia, które zostały oddane do ich dyspozycji w wyniku ostatnich rozstrzygnięć wyborczych – powiedział Grzegorz Braun odpowiadając na pytania widzów.

– Najwyraźniej była to taka kiełbasa wyborcza dla naiwnego ludu, a teraz już trzeba robić politykę postpeerelowską jak co dzień, więc zbiór zastrzeżony IPN dalej pozostaje jeśli nie zastrzeżonym to reglamentowanym. Informacje ze zbioru zastrzeżonego są reglamentowane – dodał.

– Są równi i równiejsi. Ci, którzy mają bliżej do ucha prezesa partii czy prezesa tej instytucji i mogą oni liczyć na dostęp do pewnych informacji, ale broń Boże nie ogół narodu bo by się jeszcze by się naród zbulwersował, gdyby się zbyt dużo dowiedział – stwierdził Braun.

– Lustracja to nie tylko zbiór zastrzeżony IPN, ale także słynny aneks do raportu o likwidacji WSI, który jak leżał pod łóżkiem prezydenta tak dalej leży. Nie wiem którego prezydenta, czy byłego czy obecnego – zauważył.

– To jest pewna oczywistość. Zasada „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych” jest dotrzymywana także przez obecny układ. Jeśli dochodzi do jakichś kontrowersji to jest to kopanie się co najwyżej na poziomie kostek. Ubolewam nad tym – skwitował.