Kijowski przyłapany w centrum handlowym. Internauci bezwzględni: „Pieniądze ze zbiórki już doszły?”

Mateusz Kijowski jest w ostatnich dniach w centrum zainteresowania. Wystarczyło kilka dni by znów wyjść na kłamcę.

Mateusz Kijowski narzekał na to, że nie ma pracy. W związku z tym nie stać go na zakup podstawowych środków do życia. Z pomocą przyszli jego zwolennicy.

„Kochani,

DWA LATA TEMU Mateusz Kijowski pomógł nam się zorganizować do walki o praworządność w Polsce. Na jego zawołanie wyszliśmy na ulice, organizowaliśmy się w całej Polsce i nie tylko tutaj. Zaczęliśmy się uczyć, więcej rozumieć, widzieć dalej i reagować mądrzej. Mateusz zawsze był z nami.

Zobacz także:  Kapitalny pomysł "Masy". Zaoferował Kijowskiemu pracę w nietypowej roli...

NIESTETY, zapłacił za to spokojem swoim i swojej rodziny oraz dramatycznym obniżeniem standardów życia. Z dnia na dzień stracił najważniejsze źródła utrzymania. Padł ofiarą nagonki medialnej, a wszyscy, z którymi współpracował w 2016 rokiem, są poddani licznym kontrolom skarbowym, wzywani na komendy policji czy do prokuratur.

DLACZEGO władza w ten sposób zaatakowała Mateusza i jego rodzinę? To proste. Bo stał się rozpoznawalną twarzą ruchu obywatelskiego protestu. A najłatwiej zniszczyć ruch uderzając w jego lidera.

CENA JEST WYSOKA. Mateusz nie może znaleźć w Polsce zatrudnienia. Nie jest w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań finansowych, a przecież wcześniej żył jak każdy z nas”.

Zobacz także:  Organizatorka zbiórki dla Kijowskiego tłumaczy, dlaczego to robi: "Pociągnęła nas jego uczciwość" [WIDEO]

Tak brzmi opis zbiórki, której pieniądze idą na wsparcie Kijowskiego. Problem w tym, że Internauci przyłapali mężczyznę na zakupach w dość drogim sklepie. Od razu wywołało to szereg żartów, ale i oburzenia.

„No już 25 tysi ma może chodzić za hajs debili robić zakupy..”, „Pieniądze ze zbiórki już doszły?” – to tylko niektóre komentarze.