Kolejny minister rządu PO-PSL uciekł na Ukrainę! Tym razem Sienkiewicz

Bartłomiej Sienkiewicz, były szef MSWiA dołączył do Sławomira Nowaka i Leszka Balcerowicza. Będzie robił karierę u naszego wschodniego sąsiada.

Kariera Sienkiewicza w rządzie skończyła się w 2014 wraz z wybuchem tzw. afery podsłuchowej, kiedy politycy PO i zaprzyjaźnieni z nimi biznesmeni zostali nagrani w nieistniejącej już restauracji Sowa i Przyjaciele w Warszawie. Bartłomiej Sienkiewicz wyszedł z tej sprawy mocno poturbowany — stracił stanowisko.

Cytaty byłego ministra „chuj, dupa, kamieni kupa” oraz „państwo polskie praktycznie nie istnieje” powtarza cała Polska.

O Sienkiewiczu po aferze podsłuchowej ślad zaginął. Nikt nie wiedział dokładnie, czym zajął się były minister. Teraz okazuje się, że postanowił to „teoretyczne” państwo polskie zdradzić z Ukrainą, gdzie będzie PR-owcem.

Ma doradzać ukraińskim politykom, jak mają się zachowywać przed kamerami, jak przemawiać i dobrze się prezentować, a także jak kręcić spoty. Sienkiewicz nie chce zdradzić, dla kogo pracuje. Twierdzi, że jest „wolontariuszem jednej z tamtejszych fundacji”, a dociskany przez dziennikarzy do muru ucina rozmowę: „Nie jestem już osobą publiczną i nie muszę o tym mówić”.

To już kolejny „uchodźca” z polskiej polityki. Rok temu budową dróg na Ukrainie zajął się Sławomir Nowak, który skompromitował się tzw. aferą zegarkową. Na Ukrainie szczęścia szukał również zatwardziały zwolennik wolnego rynku prof. Leszek Balcerowicz. Od niedawna działa tam również były poseł SLD Marek Siwiec, który buduje kompleks muzealny poświęcony żydowskim ofiarom II wojny światowej.

Ukraińcy, jak twierdzą komentatorzy tygodnika „Wprost”, chętnie przyjmują polskich parlamentarzystów, licząc na ich kontakty na mitycznym „zachodzie”. Są również przekonani, że afery, które ich pogrążyły to tak naprawdę „mały pikuś” przy tych ukraińskich.

Źródło: sputniknews.com