Merkel dostanie szału! Oto pierwsza decyzja nowego premiera Polski

Polska weszła w nowy tydzień z nowym szefem rządu. Premier Morawiecki jak na razie nie dokonał znaczących zmian w składzie gabinetu, któremu przewodniczyła Beata Szydło. Widoczne zmiany mają nastąpić dopiero w styczniu.

Gdy Mateusz Morawiecki został premierem Rzeczypospolitej Polskiej, natychmiast wpłynęły listy gratulacyjne, m.in. od przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska czy szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera.

Unijni dygnitarze, tak jak nasi nasi sąsiedzi Niemcy, liczyli z całych sił, że po zmianie premiera Polska zmieni stosunek do Unii Europejskiej, a co za tym idzie – będzie bardziej posłuszna wobec Brukseli i Berlina, z którego w praktyce wychodzi wiele decyzji.

Wiele wskazuje jednak na to, że większość działań politycznych prowadzonych przez premier Beatę Szydło, będzie przez nowego szefa rządu kontynuowanych. Tak jak domaganie się od Niemiec reparacji wojennych.

Jedną z pierwszych decyzji nowo mianowanego Prezesa Rady Ministrów jest powołanie specjalnego pełnomocnika rządu ds. reparacji od Niemiec. Nikt nie ma wątpliwości, że to jawne uderzenie ręką w stół, które ma pokazać naszym zachodnim sąsiadom, że to, iż oni stwierdzili, że sprawa jest zamknięta, niewiele znaczy. Polska wysyła jasny sygnał, że ani myśli rezygnować.

Zobacz także:  Premier Morawiecki zapowiada ogromne zmiany. Małe i średnie firmy perłą w koronie przedsiębiorczości [wideo]

Szczególnie zdeterminowany w tej sprawie jest prezes PiS Jarosław Kaczyński. Lider ugrupowania rządzącego zmuszenie Niemców do zadośćuczynienia obrał sobie za punkt honoru. Trudno zatem przypuszczać, że rząd, który doprowadził do władzy, zaniecha tych działań.

Neoliberalna opozycja zarzuca rządowi, że żądając reparacji niszczy stosunki z Niemcami. Mateusz Morawiecki zaprzecza jednak stanowczo. – Nie można łączyć kwestii reparacji za II wojnę światową z dzisiejszym życiem gospodarczym – uważa premier RP.

Dla mnie to są dwa zupełnie odrębne porządki. Jeśli ktoś inaczej do tego podchodzi, to mogę powiedzieć, używając takich słów z życia potocznego, że jest mi bardzo przykro – mówił już w sierpniu Mateusz Morawiecki. Tak odpowiedział na pytanie, czy nie obawia się, że kwestia reparacji mogłaby zaszkodzić polskiej gospodarce.

Zobacz także:  Polacy będą wściekli. Potężne unijne naciski na premiera Morawieckiego

Nasze państwo zostało zmasakrowane, tak jak niewiele państw w historii świata, przez naszych sąsiadów, w szczególności przez Niemców. (…) Zostało zmasakrowane i żadna właściwie kompensacja tutaj nie nastąpiła. Już nie mówię tutaj o utracie sześciu milionów naszych obywateli, (…) bo tutaj tego życia nikt nie przywróci – podkreślił Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem wystarczy spojrzeć na zdjęcia metodycznie zniszczonej Warszawy, czy spacyfikowanych kilku tysięcy wsi, wystarczy poznać historię II wojny światowej, żeby wiedzieć, że rachunki krzywd nawet w jednej setnej nie zostały wyrównane. – Dla mnie dzisiejsze życie gospodarcze jest czymś zupełnie odrębnym i wierzę w to, że nasi partnerzy, również partnerzy z Niemiec, rozumieją, że są to różne porządki. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to jest mi bardzo przykro – skwitował premier.