Niemcy znów wywołują skandal! Polskie MSZ zareaguje?

Niemcy

Niemcom wybitnie nie spodobał się pochód polskich patriotów, który – tradycyjnie – 11 listopada odbył się w Warszawie. Przeraził ich widok dziesiątek tysięcy Polaków przyodzianych w narodowe barwy.

Jak już pisaliśmy, na Marszu Niepodległości spotykaliśmy głównie przyjaźnie nastawionych Polaków. Patriotów, którzy do stolicy naszego kraju zjechali z wielu stron świata, by pokojowo manifestować swoje przywiązanie do Ojczyzny. Niemcy widzieli jednak coś innego.

Florian Hassel w „Sueddeutsche Zeitung” pisze o „upiornej atmosferze” Marszu Niepodległości. Niemieckie media piszące po polsku – jak Interia – cytują te opinie bez najmniejszej dozy oburzenia. Polskojęzyczni dziennikarze mają chyba za zadanie oswoić Polaków z tym, że być patriotą nie wypada.

„Marsz Niepodległości nie był jedynym wydarzeniem, którym Polacy uczcili w sobotę odzyskanie niepodległości 11 listopada 1918, przysłonił jednak wszystkie inne” – stwierdza warszawski korespondent „Sueddeutsche Zeitung” Florian Hassel. Jak pisze, w przemarszu „ultranacjonalistów, skrajnych prawicowców i neofaszystów” wzięło udział co najmniej 60 tys. osób. „Z unoszącą się nad centrum Warszawy chmurą czerwonego dymu z rac i pochodni radykałowie stworzyli w to i tak już ponure, listopadowe popołudnie, upiorną atmosferę” – obrazowo opisuje Hassel pochód ciągnący w kierunku Stadionu Narodowego.

60 tys. ultranacjonalistów, skrajnych prawicowców i neofaszystów? Zarówno „relacja” niemieckiego dziennika z Marszu, jak i jego zapowiedź, zawierały podobne określenia. Co zobaczyliśmy, gdy wybraliśmy się na ten patriotyczny pochód? Do wglądu poniżej:

Czy polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareaguje na kolejne kłamliwe doniesienia niemieckich mediów? Świat już niemal przywyknął do tego, że Polaków można bezkarnie nazywać faszystami i neonazistami, co znajdzie poklask nawet w Brukseli. Czy nasi zachodni sąsiedzi zapomnieli już, czyj nacjonalizm rozpętał II wojnę światową, która pochłonęła 60 milionów ludzkich istnień? Ku niezadowoleniu wielu – nie był to polski nacjonalizm.

Podobne publikacje mediów za Odrą to niemal codzienność. Poza tym niemieccy politycy jawnie ingerują w wewnętrzną politykę naszego kraju, sugerują, że trzeba wspierać „ruch oporu” w Polsce, lobbują za sankcjami wobec „rządu PiS” w Brukseli. Tymczasem neoliberalna opozycja i jej zwolennicy przekonują, że Niemcy to dziś nasi najwięksi przyjaciele.