Premier Beata Szydło, P. Tracz / KPRM

Naprawdę? To z tego powodu Szydło straciła stanowisko premiera?

Beata Szydło nie jest już premierem Polski. Przyczyny jej dymisji wydają się być jednak absurdalne.

Sprawę odwołania Beaty Szydło postanowił skomentować były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Polityk wyznał, że gdy on został zdymisjonowany, odbyło się to jednak w bardziej kulturalny sposób.

„Nie poznaję Jarosława Kaczyńskiego, który zawsze był wobec kobiet szarmancki i pełen szacunku. A tu potraktował panią premier naprawdę strasznie nieelegancko” – wyznał były premier.

Następnie Marcinkiewicz opisał, w jaki sposób wyglądała jego dymisja:

Zobacz także:  Polska zawrze potężny sojusz! Niemcy zrobią wszystko, by to zablokować

„Wiedziałem już miesiąc wcześniej, że jest rozważana zmiana premiera, że ktoś ma mnie zastąpić. Zostałem zaproszony na komitet polityczny. Tam Jarosław Kaczyński ogłosił, że potrzebne jest przyspieszenie i wymiana szefa rządu na niego. Wszyscy się wypowiadali, była dyskusja, większość była za tym krokiem. Otrzymałem 24 godziny na przemyślenie dymisji i zdecydowałem, że odchodzę”.

W przypadku Szydło sprawa wyglądała inaczej. Były premier przypuszcza, że kobieta po prostu działała Kaczyńskiemu na nerwy. Irytowała go, więc postanowił umieścić na tym stanowisku kogoś innego.

Zobacz także:  Merkel dostanie szału! Oto pierwsza decyzja nowego premiera Polski

„To pewnie wynika z irytacji tym, że pani premier nie zapanowała nad rządem, nad wszystkimi gierkami wszystkich przeciwko wszystkim. Mamy tam do czynienia z wojną buldogów, na zabój. Oni tym bardziej czują się pewni, że nie spada im poparcie społeczne. Beata Szydło sobie z tym nie radziła i wszelkie wojny trafiały na Nowogrodzką, do biura Jarosława Kaczyńskiego. Wszystkie decyzje zapadają właśnie tam” – podsumował Marcinkiewicz.

źródło: wp.pl