Skandal! USA pozwoliło barbarzyńcom z Państwa Islamskiego opuścić miasto Rakka

Państwo Islamskie

Od 2014 roku Rakka pełniła rolę stolicy zbrodniczego Państwa Islamskiego. W czerwcu 2017 roku atak na miasto przypuściły Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF). Oblężenie poprzez naloty wspierały Stany Zjednoczone oraz ich sojusznicy.

W październiku Syryjskie Siły Demokratyczny ogłosiły, że zdobyły Rakkę. BBC, czyli główny brytyjski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny, ogłosiło, że poznało tajniki tajnej umowy, na mocy której miasto zostało przejęte z rąk Państwa Islamskiego.

Dziennikarz BBC skontaktował się z mężczyzną, który 12 października był jednym z kierowców podejrzanego konwoju ciężarówek jadącego z Rakki. W pojazdach znajdowali się żołnierze Państwa Islamskiego, a także ich rodziny. Kierowca imieniem Abu Fawzi opowiedział, jak przetransportował terrorystów, a także ich materiały wybuchowe oraz broń.

„Ilość ludzi, jakich zabraliśmy, to jakieś 4 tysiące. Wśród nich były także kobiety oraz dzieci. Wjeżdżając do Rakki, sadziliśmy, że mamy zabrać 200 osób. Tymczasem tylko w moim samochodzie znalazło się 112 pasażerów” – stwierdził.

Na całość konwoju składało się 13 autobusów oraz 50 ciężarówek. Do tak licznej grupy pojazdów dołączyło także więcej niż 100 samochodów, które kierowali terroryści z Państwa Islamskiego. Cały sznur aut ciągnął się na długość około 7 kilometrów.

BBC utrzymuje, że Rakka, jak również jej okolice, podczas tej ewakuacji zostały „oczyszczone z mediów”. Zrobili to dowódcy kurdyjscy. Reporter stwierdza, że według umowy terroryści mieli ze sobą zabrać tylko lekką broń. Złamali jednak te ustalenia. Wzięli wszystko, co byli w stanie. Doszło nawet do tego, że ciężar zabranej amunicji uszkodził jeden z pojazdów.

Z Rakki wywieziono część ochotników, którzy należeli do Państwa Islamskiego i jednocześnie pochodzili spoza Syrii. Miało być wśród nich wielu obywateli Europy Zachodniej. Według przepytywanego kierowcy w każdym z pojazdów było przynajmniej 3-4 terrorystów pochodzących z zagranicy.

BBC dotarło także do sklepikarza „Mahmuda”, który na własne oczy widział przejazd opisywanego konwoju. Według „Mahmuda” miedzy Państwem Islamskim a Syryjskimi Siłami Demokratycznymi było zawieszenie broni. I to właśnie ono dało możliwość przejazdu.

Sklepikarz opisał postój konwoju w jego wiosce. Z pojazdów wypadli terroryści Państwa Islamskiego. Natychmiast też weszli do prowadzonego przez niego sklepu. Dysponowali pieniędzmi i rzucili się na żywność, wykupując cały jej zapas. Trzech spośród terrorystów zachowywało się agresywnie i miało rozrzucać nieco jego towaru.

BBC przedstawiło wypowiedź pułkownika Ryana Dillona, który jest rzecznikiem sił amerykańskich prowadzących działania wojskowe w Syrii. Dillon nie zaprzeczył temu, że doszło do zawarcia umowy. Twierdzi jednak, że w większym stopniu odpowiadają nie Stany Zjednoczone, tylko Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF).

Okazuje się jednak, że według słów kierowcy Amerykanie pomagali przy organizowaniu konwoju. Dodatkowo samoloty odrzutowe USA wspierały przejazd poprzez oświetlanie terenu racami sygnalizacyjnymi.

Treść reportażu BBC wskazuje, że ludzie reprezentujący Syryjskie Siły Demokratyczne negocjacje z Państwem Islamskim rozpoczeli 10 pażdziernika. Terroryści początkowo nie chcieli się zgodzić. W związku z tym 11 października Amerykanie zbombardowali ich pozycje z powietrza. Szacuje się, że w wyniku tego ataku mogło zginać 500-600 terrorystów, a także członków ich rodzin.

Po tym wydarzeniu Państwo Islamskie powróciło do negocjacji. W ich trakcie uzgodniono to, jak będzie wyglądać ewakuacja. Abu Musab Huthaifa, który pełnił rolę szefa wywiadu Państwa Islamskiego w Rakce, powiedział, że terroryści zostali odwiezieni do wschodniej Syrii, niedaleko granicy z Irakiem. Prawdopodobnie więc była to prowincja Dajr az-Zaur. Region ten stał się ostatnią barykadą Państwa Islamskiego, który armia syryjska wytrwale atakowała od września.

źródło: bbc.co.ukkresy.pl